Rafał Rajkowski: mam plan ambitny, ale realny

- Mam konkretną wizję, jak powinien wyglądać Radom za cztery lata, i konsekwentnie będę ją realizował - mówi wiceprezydent Radomia Rafał Rajkowski Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej Tomasz Dybalski: Policzyłem panu średnią. 8 tys. miejsc pracy w cztery lata; to daje pięć nowych miejsc pracy dziennie. To jeden z najważniejszych elementów kampanii Radosława Witkowskiego, ale chyba wszyscy patrzą na te 6-8 tys. miejsc pracy.

Tomasz Dybalski: Policzyłem panu średnią. 8 tys. miejsc pracy w cztery lata; to daje pięć nowych miejsc pracy dziennie. To jeden z najważniejszych elementów kampanii Radosława Witkowskiego, ale chyba wszyscy patrzą na te 6-8 tys. miejsc pracy.

Rafał Rajkowski, wiceprezydent Radomia: To jest bardzo ambitny plan, ale możliwy do zrealizowania. Jestem przekonany, że w ciągu czterech lat możemy stworzyć 8 tys. miejsc pracy. Możemy je jednak zacząć liczyć dopiero wtedy, kiedy wykonamy pewne działania.

Te działania już są. Mamy list intencyjny w sprawie powołania Radomskiej Strefy Gospodarczej, ona ma zaraz powstać. Ona ma pomagać głównie małym i średnim przedsiębiorcom. Ale została powiększona też specjalna strefa ekonomiczna. Liczycie na dużego przedsiębiorcę, który przyjdzie i powie: zatrudnię tysiąc osób? Czy marzenia o wielkim inwestorze możemy włożyć między bajki?

- Będziemy działać dwutorowo. Jeżeli pojawi się taki duży inwestor, to zrobimy wszystko, żeby tego inwestora przekonać, że Radom jest miejscem, które ma najlepsze warunki do jego inwestycji. Musimy sobie zdawać sprawę, że inwestor, który zatrudnia tysiąc osób, to musi być naprawdę duży gracz. Musimy dać ofertę dla mniejszych firm, zadbać o przedsiębiorców, którzy już w Radomiu są, i jednocześnie myśleć o tych większych, którzy mają możliwość zaistnienia w specjalnej strefie ekonomicznej.

Jakiś czas temu samorządowa gazeta na pierwszej stronie donosiła, że mamy nowego inwestora w strefie ekonomicznej, był wielki tytuł "Nowe miejsca pracy", po czym okazało się, że tych miejsc pracy jest 15. Czy my mamy szansę przyciągnąć do Radomia firmę, która zatrudni może nie tysiąc, ale chociaż sto, dwieście osób?

- To już łatwiej. Firma zatrudniająca sto czy dwieście osób to realna inwestycja w mieście. Chociażby Polska Grupa Zbrojeniowa. Niebawem zacznie prowadzić rekrutację i zatrudniać pracowników.

Ale umówmy się, PGZ w Radomiu to jest dziecko premier Ewy Kopacz, to nie jest prywatny przedsiębiorca, który chce inwestować w Radomiu.

- To nie jest inwestor prywatny, ale też inwestor, którego staramy się trwale związać z Radomiem. Będziemy z nim prowadzić takie rozmowy, aby siedziba całego holdingu była związana z Radomiem. To jest oczywiście zasługa pani premier, ale nie wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, jakie PGZ może mieć oddziaływanie na rynek pracy w Radomiu. Jeśli ktoś kilka miesięcy temu zapytałby mnie, jakie to oddziaływanie będzie, to pewnie powiedziałbym, że może to będzie kilkadziesiąt, może sto miejsc pracy. Po ostatnich rozmowach jestem przekonany, że tych miejsc może być kilkaset, i to jest dobra wiadomość dla radomian. To jest dobry kierunek i ja bym nie dzielił inwestorów na prywatnych i publicznych. To są miejsca pracy i o to nam chodzi. Musimy pomyśleć o bezrobotnych, ale też o młodych ludziach, którzy za chwilę będą kończyli szkoły. Musimy ich tak ukierunkować, aby mieli pełną świadomość, jaki kierunek wybrać i jaką pracę będą mogli później otrzymać.

Czyli za cztery lata mamy sprawnie działającą Radomską Strefę Gospodarczą, rozwijającą się ciągle strefę ekonomiczną, mamy gotowe Radomskie Centrum Innowacji i Technologii na terenie dawnego Łucznika i mamy uniwersytet, który kształci ludzi, którzy w tych wszystkich miejscach dostają później pracę. Nie brzmi zbyt pięknie, żeby było prawdziwe?

Pójdźmy jeszcze dalej: będzie park naukowo-technologiczny, dobrze działający inkubator przedsiębiorczości, który będzie dawał możliwość spróbowania swoich sił w biznesie bez konieczności ponoszenia od razu dużych kosztów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, będzie kontynuacja programów unijnych dla bezrobotnych i tych wspierających przedsiębiorców. Ja mam konkretną wizję, jak to wszystko powinno działać, i konsekwentnie będę ją realizował.

I nie boi się pan? Jako wiceprezydent dostał pan najważniejszą działkę, pan odpowiada za najważniejsze obietnice Radosława Witkowskiego. To pan jest bezpośrednio odpowiedzialny za tworzenie nowych miejsc pracy, ale także za pozyskiwanie pieniędzy unijnych. A bez nich nie będzie ani nowej rehabilitacji przy miejskim szpitalu, ani trasy N-S. Jeśli coś nie wypali, za cztery lata ktoś może powiedzieć, że to pana wina. Opozycja będzie was punktować, przed kolejnymi wyborami nowe miejsca pracy wyliczy co do sztuki.

- Na liczenie tych miejsc pracy przyjdzie czas. Kiedy po rozmowie z prezydentem Witkowskim przyjąłem stanowisko wiceprezydenta, byłem w pełni świadomy, że to jest olbrzymie wyzwanie. Mam jasno określony cel, on jest naprawdę ambitny, ale widząc wiele przychylnych sygnałów, które dochodzą z wielu stron, myślę, że uda się go zrealizować.

Wiemy już, jak będzie wyglądała Radomska Strefa Gospodarcza? Czy będzie działała w strukturze urzędu, czy będzie nową spółką?

Po podpisaniu listu intencyjnego jesteśmy teraz w okresie pracy zespołowej wszystkich stron, które podpisały ten list. Chodzi nam o wypracowanie porozumienia i określenie zadań każdej ze stron, która będzie miała wkład w powstanie i działanie RSG.

RSG za chwilę będzie miała do zaoferowania pakiet korzyści dla inwestorów i tu chcemy się mocno wyróżniać na tle innych miast. To ma być oferta i dla nowych inwestorów, których będziemy chcieli ściągnąć do naszego miasta, i dla tych, którzy już w Radomiu działają, można powiedzieć, że dla każdego, kto będzie chciał tworzyć nowe miejsca pracy. Radom ma mnóstwo atutów, m.in. atut komunikacyjny, więc to chyba najszybciej zadziała.

Chcemy, żeby RSG miała też do zaoferowania tereny dla inwestorów. One niestety nie powstaną tak szybko, jak bym chciał, to jest kwestia pozyskania gruntów, scalenia ich i uzbrojenia. To zajmuje troszeczkę czasu. My jakąś przestrzeń mamy, ale ona nie jest wystarczająca, żebyśmy mogli być wyraźnie zadowoleni, że mamy obszar, w którym umieściliśmy RSG.

Kwestie współpracy z inwestorami czy wsparcia inwestorów musimy przemodelować. Na razie stworzyliśmy wydział w urzędzie miejskim na bazie biura obsługi inwestora. Nie wykluczam, że w przyszłości może się to okazać zbyt mało i trzeba będzie powołać spółkę, ale na to jest zdecydowanie za wcześnie.

Załóżmy, że otwieram niedużą firmę, chcę zatrudnić 20 osób. Co mi zaoferuje RSG?

Jeżeli pan ma pomysł na biznes, i on jest dobrze skalkulowany, to RSG może dać panu wsparcie merytoryczne, pomóc w pozyskiwaniu funduszy zewnętrznych na pana działalność, a źródeł pozyskiwania finansowania jest dużo i nie wszyscy przedsiębiorcy mają tego świadomość. Na wstępie możemy zaoferować zwolnienia chociażby z podatku od nieruchomości, różnego rodzaju pakietów korzyści. One są różne, w zależności od przedsiębiorcy. Oferują je inne miasta, my będziemy korzystali ze sprawdzonych wzorców.

W drugim kwartale ruszają konkursy o pieniądze unijne z nowego rozdania. Czy teraz, kiedy mamy władze z Platformy Obywatelskiej, będzie łatwiej dogadać się z marszałkiem Struzikiem z PSL? PO w sejmiku jest w koalicji z ludowcami, macie też większość w zarządzie województwa. Dotychczas często mówiliśmy o tym, że nie jesteśmy jako region radomski doceniani przez marszałka, a do Radomia płynie zdecydowanie mniej unijnych pieniędzy, niż powinno.

- Jestem przekonany, że to będzie dobra współpraca, która przyniesie namacalne efekty dla miasta. Jako pracownik wojewody wcześniej przyglądałem się wszystkiemu z boku i współpraca poprzednich władz miasta z marszałkiem faktycznie układała się różnie. Nie chcę rozstrzygać, która ze stron powodowała ten efekt napięcia między marszałkiem a poprzednimi władzami Radomia. Mamy jasne sygnały, że będziemy mieli wsparcie marszałka Struzika.

Był pan szefem delegatury urzędu wojewódzkiego, bliskim współpracownikiem wojewody. Próbował pan negocjować z wojewodą w sprawie konfliktu jego i Portu Lotniczego Radom?

- Próbowałem rozmawiać z wojewodą o różnych sprawach. Ja jako współpracownik wojewody byłem podczas przekazania gruntów dla lotniska, optymizm związany z budową lotniska i wskazania mojego byłego szefa były jasne: róbmy wszystko, żeby lotnisko w Radomiu mogło funkcjonować. Dziś jesteśmy na etapie, w którym lotnisko jest gotowe do przyjmowania samolotów. Jako władze miasta robimy wszystko, żeby tu pojawiły się samoloty. Jestem przekonany, że za kilka miesięcy operacje lotnicze się pojawią. Pytanie, czy w takiej skali, w jakiej byśmy chcieli.

Obniżacie opłaty za wywóz śmieci. Ile udało się zaoszczędzić?

- Oszczędności były na tyle duże, że byliśmy w stanie obniżyć stawki średnio o 10 proc.

Konkretnie. Ile zostało? Milion, dwa, pół?

- Kilka milionów. Poza obniżkami zostawiliśmy sobie bufor bezpieczeństwa na wypadek droższych ofert w planowanych przetargach. Obniżki są tak zaplanowane, żebyśmy mieli stuprocentową pewność, że system nam się zbilansuje. Zaznaczam, że mieszkańcy mogą płacić jeszcze mniej, jeżeli będą segregować śmieci.

radom.gazeta.pl/radom/1,48201,17455222,Rafal_Rajkowski__mam_plan_ambitny__ale_realny.html