'W sprawie budowy hali prezydent Kosztowniak zostawił po sobie kukułcze jajo'

Z raportu przygotowanego na zlecenie prezydenta Radosława Witkowskiego ws. gruntów pod budowę hali widowiskowo-sportowej wynika, że poprzednie władze miasta miały świadomość, że nie powstanie ona na terenach przy ul. Struga i Zbrowskiego. - Nie zostały podjęte żadne działania, które rozwiązałyby problem – powiedział podczas dzisiejszej konferencji prasowej Mateusz Tyczyński, dyrektor Kancelarii Prezydenta. Hala jednak powstanie, prezydent Witkowski podtrzymuje deklaracje.




Raport Przygotowany przez Biuro Kontroli Urzędu Miejskiego mówi jednak co innego. Jak podał na dzisiejszej konferencji prasowej Mateusz Tyczyński, dyrektor Kancelarii Prezydenta, pierwsze roszczenie ws. działki na terenie pod budowę hali wpłynęło do Urzędu Miejskiego 6 września 2013 roku.

– To oznacza, że władze miasta miały pełną świadomość, że hala nie powstanie w tym miejscu. Wiadome było także, że nie obejdzie się bez postępowania sądowego bo teren został zablokowany. Mimo tego nie zostały podjęte żadne działania, aby problem rozwiązać – wyjaśnił.

- Przez cały czas w sprawie tych gruntów toczyło się normalne postępowanie administracyjne, a ówczesne władze miały dwie drogi wyjścia. Albo czekać na rozstrzygnięcie sporu ze spadkobiercami i przy ewentualnym porozumieniu odłożyć inwestycję na lata, albo szukać nowego rozwiązania dla tej sytuacji – dodał Tyczyński. 16 stycznia 2014 roku do Urzędu Miejskiego wpłynął pełny wniosek od wszystkich spadkobierców. Piotr Kalinkowski, prezes MOSiR przyznał, że o takiej sytuacji dowiedział się dopiero w okresie wakacyjnym 2014 roku.

Hala jednak powstanie, bo prezydent podtrzymuje deklaracje złożone jeszcze podczas kampanii prezydenckiej. – Za kilka tygodni będzie konkretna koncepcja budowy hali. W ciągu trzech sezonów nasze drużyny powinny już zagrać w nowym obiekcie – powiedział prezydent Witkowski. Władze miasta nie zdradzają szczegółów rozwiązań, nad którymi trwają obecnie prace.

- Nie możemy na razie powiedzieć nawet pół zdania na ten temat. Chcemy przedstawić mieszkańcom konkrety, które potwierdzą odpowiednie dokumenty, a nie jedynie koncepcję. Najpierw musimy przejść pewną procedurę formalną – powiedział Tyczyński, ucinając tym samym kolejne pytania o dokładne terminy i ewentualną zmianę lokalizacji pod budowę. - Nie chcemy zaszkodzić projektowi – tłumaczył.

Prezydent podkreślił, że oddziela teraz wszystko grubą kreską i nie będzie rozliczał konkretnych osób, ani dochodził kto się mijał z prawdą.

Dziś rano w magistracie odbyło się spotkanie dyrektorów wydziałów w Urzędzie Miejskim zobligowanych do pracy nad budową hali. Za koordynowanie działań urzędników zaangażowanych w projekt odpowiedzialny będzie wiceprezydent Konrad Frysztak. - Drużyna, która weźmie udział w tej sztafecie została wyselekcjonowana tak, byśmy spotkali się na mecie pod halą widowiskowo-sportową – powiedział wiceprezydent. W realizację projektu zaangażowane zostały m.in. Wydział Inwestycji, Architektury, Geodezji, Miejska Pracownia Urbanistyczna czy Miejski Zarząd Dróg i Komunikacji.

Przygotowaniem formalnie prawidłowego wniosku do Ministerstwa Sportu ws. dofinansowania zajmie się prezes MOSiR, Piotr Kalinkowski. Wniosek do departamentu sportu najpóźniej musi zostać złożony do połowy marca tego roku.

- Ministerstwo Sportu to nasz partner strategiczny przy realizacji tego projektu. Będziemy się ubiegać o największe dofinansowanie, jakie przysługuje na takie inwestycje. Wciąż jest ogromna przychylność ministra Biernata dla hali, która była przez niego deklarowana jeszcze podczas mojej kampanii prezydenckiej – powiedział Radosław Witkowski. Nie padła jednak konkretna kwota, o jaką Radom będzie wnioskował. Za współpracę z Ministerstwem Sportu odpowiedzialny będzie Mateusz Tyczyński, dyrektor Kancelarii Prezydenta Radosława Witkowskiego. W sierpniu ma zostać podpisana z ministerstwem umowa ws. dofinansowania.

Jedyna rzeczą pewną jest to, że nie zmieni zaprojektowany wcześniej wygląd hali. - Nie mamy czasu na zmianę koncepcji – wyjaśnił Tyczyński.

Według wstępnych szacunków prezesa MOSiR roczne utrzymanie hali widowiskowo-sportowej będzie kosztowało ok. miliona złotych. Nie jest to jednak kwota pewna, ponieważ, jak zapowiedział prezes Kalinkowski, „będą starania o to, aby był to obiekt energetyczny klasy B, co wpłynie na mniejsze zużycie energii, a co za tym idzie, obniży koszty”.

radom24.pl/artykul/czytaj/22154