OŚWIADCZENIE W SPRAWIE SZKALUJĄCEGO BANERU

Kampania w Radomiu sięgnęła bruku. Na rogu ulic Słowackiego i Żeromskiego wisi obraźliwy baner, którego autor insynuuje, że ja, pani premier Ewa Kopacz oraz trzech innych posłów jesteśmy zdrajcami, przyczyniliśmy się do utraty suwerenności, nazywa nas szubrawcami.

Jestem gotowy na twardą dyskusję o problemach Radomia. Nie mogę jednak przejść obojętnie wobec tak brutalnej kampanii nienawiści, niemającej żadnego oparcia w faktach.

Wiele osób namawiało mnie do złożenia doniesienia na policję w obliczu stosowania tak odrażających metod. Nie chcę jednak dzisiaj mieszać policji do kampanii, pomimo ewidentnych podstaw do ścigania autora tego paszkwilu.

Ważniejsza jest odpowiedzialność moralna i polityczna za tę kampanię nienawiści. Ponosi ją Prezydent Andrzej Kosztowniak i jego polityczne środowisko. Baner wisi na lokalu człowieka, który w wyborach samorządowych startował z listy KW Prawo i Sprawiedliwość. Żadne tłumaczenia nie zmienią faktu, że człowieka godzącego się na sianie nienawiść i obrzucanie politycznych przeciwników najgorszymi dla Polaka epitetami, jeszcze przed tygodniem pan prezydenta i PiS rekomendowali wyborcom, umieszczając go na jednej liście z politykami PiS. Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę

Ciężko pracuję nad tym, by Premier Polskiego Rządu przychylnym okiem patrzyła na Radom i to się udawało. Niestety tego typu metody i ataki niszczą naszą pracę, niszczą historyczną szansę, jaka stoi przed Radomiem. Szansę na dobrą współpracę z premier polskiego rządu.

Dlatego zwracam się do polityków radomskiego Prawa i Sprawiedliwości i osobiście Andrzeja Kosztowniaka o wywarcie wpływu na człowieka, który startował z ich listy do rady miejskiej. Oczekuję zdjęcia obraźliwego banera i przeprosin od jego autora.

Radosław Witkowski